Islam i terroryzm to nie są synonimy

Atak 11 września 2001 roku na World Trade Center i na Pentagon skierował wzrok świata w stronę islamu, między innymi dlatego, że za dokonanie zamachu obwinia się muzułmańskich fundamentalistów powiązanych z organizacją Al-Kaida. Od tego czasu minęły już prawie dwie dekady, a w umysłach ludzi utrwalił się szkodliwy mit wiążący wyznawców Allaha z terroryzmem.

W Koranie, świętej księdze muzułmanów zapisano: „Bóg nie zabrania wam, abyście byli dobrzy i sprawiedliwi względem tych, którzy was nie zwalczali z powodu religii ani nie wypędzali was z waszych domostw. Zaprawdę, Bóg miłuje ludzi sprawiedliwych”. Islam jak każda religia jest zbiorem uniwersalnych prawd i zasad będących moralnym kompasem. Wbrew powszechnej opinii, nie ma w niej słowa na temat zabijania innowierców i jakiegokolwiek uzasadnienia dla morderstwa.

Wkrótce po zamachu na WTC, będącym największym zamachem terrorystycznym w historii, muzułmanie z całego świata zaczęli doświadczać wielu wrogich reakcji ze strony wyznawców innych religii, gdyż inspiracji tych wydarzeń doszukiwano się w samym islamie. Parafrazując definicje słownikowe, terroryzm to stosowanie aktów przemocy mające na celu zastraszenie ludzi i osiągnięcie za swoją pomocą określonych celów politycznych. W żadnej jednak z tych definicji nie występuje ani słowo „islam”, ani „religia”. Terroryzm nie ma podłoża religijnego, tylko polityczne i jest to bardzo wyraźnie zaznaczone. W tym aspekcie religia została uprzedmiotowiona i wykorzystana, między innymi jako skuteczny środek przekazu.

Szczególną winę utożsamiania islamu z terroryzmem ponoszą media, które ukuły pojęcie „terroryzmu islamskiego”. Dotyczyło ono opisywania aktów przemocy dokonywanych przez m. in. ISIS, czy inne radykalne frakcje w krajach arabskich. Pomijając fakt, że Koran w żaden sposób, nigdzie nie nawołuje do przemocy, same wspomniane organizacje posługują się religią w sprzeczności z jej dogmatami. Nie da się jednak ukryć, że był to cel, który ISIS chciał osiągnąć – poprzez propagandę wywołać poczucie strachu wśród wszystkich krajów zaangażowanych w konflikty na Bliskim Wschodzie. Rola przywódców duchowych w zjawisku propagowania pojęcia „terroryzmu islamskiego” jest kluczowa. Jako przykład może posłużyć wydanie przez szejka Omara Abdal-Rahmana fatwy przed zaplanowaniem pierwszego zamachu na World Trade Center w 1993 roku. Zamachy samobójcze stały się bardzo skutecznym narzędziem siania strachu, ale też jednocześnie okazały się być łatwym sposobem rekrutowania chętnych, gotowych oddać swoje życie w zamian za wieczną chwałę. Ludzie, którzy zdecydowali się poświęcić swoje życie w imię wartości im wtłoczonych sami są największymi ofiarami islamskiego fundamentalizmu – stali się tanią i łatwo dostępną bronią – i tylko bronią.

Wykorzystywanie religii do partykularnych celów politycznych jednak nie miało miejsca jedynie w islamie. Na świecie istniały i istnieją różne organizacje terrorystyczne, które powołują się zarówno na chrześcijanizm jak i hinduizm. Możemy do nich zaliczyć np. Armię Boga – ugrupowanie, które ma koncie morderstwa w USA dokonane na pracownikach klinik przeprowadzających aborcję, hinduski Narodowy Front Wyzwolenia, Ku Klux Klan i wiele innych.

Łączenie islamu z terroryzmem jest niebezpiecznym zjawiskiem rozciągającym marginalne czyny na populację 25 procent mieszkańców świata. W dużej mierze wynika to z niewiedzy w zakresie samej religii a także prezentowania jedynie najbardziej ortodoksyjnych jego przejawów, które w oczywisty sposób kłócą się z postrzeganiem współczesnego świata i dotyczą praw kobiet i stosunku do wyznawców innych religii i ateistów. Nie jest to jednak problem samego islamu, a raczej ludzi, którzy wiarę przedkładają ponad prawa człowieka i stosują ją jako usprawiedliwienie własnej niegodziwości.